Współpraca
Agenci AI — najpierw granice uprawnień, potem technologia
Zajmuję się agentami AI od strony, która na pokazach nie wygląda efektownie: ustalam, co agent ma prawo zrobić w Twoich systemach, kto to zatwierdza i po czym poznamy, że przestał działać poprawnie. Sama budowa jest dziś najprostszą częścią tego projektu.
Robię to, bo w rozmowach z zarządami widzę stale ten sam schemat. Ktoś zobaczył demonstrację, w której agent samodzielnie zamyka proces w cztery minuty, i chce tego u siebie w kwartał. Po dwóch miesiącach okazuje się, że proces w firmie ma czternaście wariantów, trzy z nich dotyczą pieniędzy klienta, a nikt nie potrafi powiedzieć, kto odpowiada, jeśli agent wybierze zły wariant. Moja praca zaczyna się dokładnie w tym miejscu i zwykle oszczędza firmie kilka miesięcy.
Co naprawdę kupujesz, kupując agenta
Nie model językowy. Kupujesz zestaw uprawnień do własnych systemów, oddany oprogramowaniu, które działa szybciej, niż ktokolwiek zdąży zareagować.
Agent AI to system, który samodzielnie planuje kolejne kroki i wykonuje działania w oprogramowaniu firmy — w odróżnieniu od asystenta, który jedynie proponuje treść do zatwierdzenia przez człowieka. Ta jedna różnica przesądza o wszystkim: o koszcie wdrożenia, o wymaganej dokumentacji i o tym, jak wysoka jest cena pomyłki.
W praktyce agent to trzy rzeczy: model, który rozumie polecenie, zestaw narzędzi podpiętych do Twoich systemów oraz reguły mówiące, kiedy wolno mu z nich skorzystać. Pierwszy element kupujesz u dostawcy za kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Drugi zbuduje zespół programistów. Trzeci musi powstać po stronie firmy i to on decyduje, czy projekt będzie dawał się utrzymać.
Warstwa prawna nie jest tu dodatkiem. Od 2 sierpnia 2026 obowiązuje artykuł 50 AI Act: klient rozmawiający z agentem musi wiedzieć, że rozmawia z systemem, a treści generowane maszynowo mają być oznaczone. Pakiet Digital Omnibus opublikowany 24 lipca 2026 przesunął część obowiązków dla systemów wysokiego ryzyka na grudzień 2027 i sierpień 2028, ale obowiązków przejrzystości nie ruszył. Od 28 października 2026 kary za ich naruszenie może nakładać KRiBSI.
Dlatego rozmowę o agentach zaczynam od poziomu autonomii, a nie od wyboru dostawcy. Poziom decyduje o tym, ile dokumentacji, testów i nadzoru trzeba dołożyć — i czy rachunek nadal się spina.
Pięć poziomów autonomii i co z każdego wynika
Używam tej skali na każdym warsztacie, bo skraca dyskusję o połowę. Zamiast sporu o to, czy agent jest bezpieczny, ustalamy po prostu poziom i przypisane mu wymagania.
| Poziom | Co robi agent | Uprawnienia i nadzór | Gdzie się sprawdza |
|---|---|---|---|
| 0 — podpowiedź | model proponuje treść, człowiek decyduje i wykonuje | brak — działanie wykonuje pracownik | od tego zaczyna każda firma; tu leży 70 procent realnych oszczędności |
| 1 — agent czytający | sam zbiera dane z systemów i przygotowuje wniosek, niczego nie zmienia | dostęp tylko do odczytu | raporty, przygotowanie ofert, analiza zgłoszeń, przegląd umów |
| 2 — agent zapisujący pod akceptację | przygotowuje zmianę w systemie i czeka na zatwierdzenie | zapis z blokadą do czasu akceptacji | wystawianie dokumentów, zakładanie zadań, odpowiedzi do klienta |
| 3 — agent działający samodzielnie w wąskim zakresie | wykonuje działanie bez pytania, w ściśle wyznaczonych granicach | limit kwotowy, biała lista operacji, pełny dziennik zdarzeń | typowe zgłoszenia pierwszej linii, rutynowe aktualizacje rekordów |
| 4 — agent wielokrokowy bez nadzoru | planuje i wykonuje ciąg działań w wielu systemach | praktycznie niemożliwy do rozliczenia po fakcie | odradzam w procesach dotykających pieniędzy, umów i danych osobowych |
Cztery rozmowy o agentach, które prowadzę najczęściej
Firma usługowa: setki zgłoszeń, jeden przeciążony zespół
Do skrzynki wpływa kilkaset wiadomości tygodniowo, z czego większość to cztery powtarzalne sprawy. Agent czytający potrafi je posortować, dopisać dane z systemu i przygotować odpowiedź. Sprzeciwiam się tylko jednemu: żeby od razu wysyłał ją sam. Miesiąc pracy z akceptacją człowieka daje materiał, na podstawie którego widać, które typy spraw da się bezpiecznie puścić dalej.
Producent: oferta wymaga przejrzenia trzech systemów
Handlowiec sprawdza stany magazynowe, cennik i historię klienta, a potem przepisuje to do dokumentu. Agent poziomu pierwszego skraca ten cykl z czterdziestu minut do kilku, nie dotykając niczego w systemach. To najczęstszy przypadek, w którym zwrot jest policzalny w pierwszym kwartale.
Zarząd chce agenta, który poprowadzi cały proces sprzedaży
Tu zwykle mówię nie i tłumaczę, dlaczego. Proces przechodzi przez umowę, cenę i dane osobowe, a błąd jest widoczny dla klienta. Rozbijamy go na trzy kroki i automatyzujemy dwa, które nie generują zobowiązania. Efekt finansowy bywa podobny, a ryzyko nieporównywalnie mniejsze.
Wdrożenie już trwa i zaczyna się rozjeżdżać
Agent działa, ale nikt nie umie powiedzieć, dlaczego w części przypadków robi coś innego, niż powinien, a dziennik zdarzeń nie zapisuje decyzji, tylko wynik. Wchodzę wtedy jako rozjemca między firmą a wykonawcą i ustalam trzy rzeczy: co jest logowane, co jest testowane przed zmianą i kto ma prawo agenta wyłączyć.
Jak pracuję przy projekcie agentowym
Pięć kroków, z których pierwsze dwa są tańsze niż tydzień pracy zespołu programistów, a decydują o całej reszcie.
1. Wybór procesu i policzenie go
Liczba zdarzeń miesięcznie, średni czas obsługi, koszt jednego błędu. Trzy liczby, bez których każda dalsza rozmowa jest zgadywaniem. Zdarza się, że na tym etapie rekomenduję rezygnację — i to też jest wynik wart swojej ceny.
2. Ustalenie poziomu autonomii i granic
Dopisujemy wprost: do czego agent ma dostęp, czego nie wolno mu zrobić nigdy, jaki ma limit kwotowy i w którym momencie sprawa wraca do człowieka. Ten dokument ma zwykle dwie strony i jest najważniejszym artefaktem całego projektu.
3. Ocena prawna i przypisanie roli
Sprawdzam, czy proces nie wpada w kategorię wysokiego ryzyka z załącznika III AI Act, jaka jest rola firmy — dostawca czy podmiot stosujący — i czy nie zachodzi przypadek z artykułu 22 RODO. Wynik trafia do rejestru systemów AI.
4. Pilotaż na wąskim wycinku
Jeden zespół, jeden typ sprawy, cztery do sześciu tygodni, z pełnym dziennikiem decyzji. Porównujemy wynik z liczbami z kroku pierwszego, a nie z wrażeniem uczestników.
5. Decyzja o skali i przekazanie nadzoru
Rozszerzamy zakres, zawężamy albo wygaszamy. Równolegle przekazuję nadzór osobie w firmie: kto czyta dziennik, co sprawdza co miesiąc i po czym pozna, że trzeba wrócić do poziomu z akceptacją człowieka.
Co robię osobiście, a co realizuje zespół
Ja odpowiadam za granice i decyzje. Zespół odpowiada za to, żeby w tych granicach coś faktycznie zadziałało.
Osobiście prowadzę wybór procesu, ustalanie poziomu autonomii, ocenę ryzyka prawnego, projekt nadzoru i rozmowy z zarządem. Jestem też stroną, która potrafi powiedzieć wykonawcy, że proponowane rozwiązanie jest technicznie poprawne, ale biznesowo nie do utrzymania.
Budowa agenta, integracje z systemami firmowymi, testy regresyjne, utrzymanie i dyżury po uruchomieniu to praca zespołowa i wykonuje ją PCSiD, którego jestem właścicielem. Tam jest komplet kompetencji inżynierskich i model abonamentowy na utrzymanie, którego pojedynczy doradca nie zapewni.
Zobacz pełną ofertę wdrożenia: bezpieczne wdrożenie AI w firmie — PCSiD.
Ile to kosztuje
Rozdzielam dwa rachunki: koszt decyzji i koszt budowy. Pierwszy jest mój i jest wielokrotnie niższy.
Sesja strategiczna od 2500 PLN wystarcza, gdy firma ma jeden kandydujący proces i potrzebuje ustalić poziom autonomii, granice uprawnień oraz to, czy w ogóle warto. Wychodzimy z niej z dwustronicowym dokumentem, który można położyć przed wykonawcą.
Audyt od 18 000 PLN ma sens tam, gdzie kandydatów jest kilka, procesy nie są opisane albo trwa już wdrożenie, które trzeba uporządkować. Obejmuje pomiar stanu wyjściowego, ocenę prawną i kolejność wdrożeń na najbliższe cztery kwartały.
Koszt samej budowy i utrzymania zależy od liczby integracji i bywa rozpięty bardzo szeroko — dlatego wycenia go zespół po ustaleniu zakresu. Pełny cennik wdrożenia znajdziesz na stronie PCSiD.
Dla kogo to jest i czego możesz się spodziewać
Agenci mają sens w firmach z powtarzalnym wolumenem: obsługa klienta z setkami zgłoszeń miesięcznie, back office z ręcznym przepisywaniem danych, sprzedaż z długim cyklem przygotowania oferty. Poniżej pewnej skali tańsze jest uproszczenie procesu niż jego automatyzacja i mówię to wprost, zanim ktokolwiek wyda pieniądze.
Po zakończeniu pracy firma ma wybrany proces z policzonym potencjałem, dokument granic uprawnień, wpis w rejestrze systemów AI z przypisaną rolą i osobą odpowiedzialną oraz plan pilotażu z kryterium sukcesu ustalonym przed startem, a nie po nim. To komplet, z którym można iść do dowolnego wykonawcy — także innego niż mój zespół.
Więcej o tym, jak pracuję, znajdziesz na stronie O mnie. Jeśli agent ma dotykać danych osobowych albo procesu z załącznika III, zacznij od zgodności z AI Act i bezpiecznego wdrożenia. Efekty wcześniejszych projektów opisują referencje i publikacje.
Najczęstsze pytania o agentów AI w firmie
Czym agent AI różni się od chatbota?
Czy agenci AI są już opłacalni, czy to nadal etap pokazów?
Co mówi AI Act o agentach działających wobec klientów?
Ile kosztuje wdrożenie agenta AI?
Jak długo trwa uruchomienie pierwszego agenta?
Kto odpowiada za błąd agenta wobec klienta?
Czy agent AI może pracować na danych osobowych klientów?
Czy potrzebuję osobnego agenta do każdego procesu?
Od czego zacząć, jeśli mamy tylko ogólny pomysł?
Sprawdźmy, czy Twój proces nadaje się dla agenta
Zostaw imię i numer telefonu — oddzwaniam i w kilkanaście minut ustalamy, czy warto, czy szkoda pieniędzy.
Pierwsza rozmowa jest bezpłatna. Potrzebuję trzech rzeczy: jaki proces masz na myśli, ile zdarzeń przechodzi przez niego miesięcznie i co się dzieje, gdy ktoś się w nim pomyli. Na tej podstawie powiem, na którym poziomie autonomii warto zacząć — albo że lepiej zacząć od czegoś zupełnie innego.
Nie sprzedaję agentów. Sprzedaję decyzję, czy agent jest w tym miejscu tańszy od alternatywy. Zdarza się, że odpowiedź brzmi nie, i wtedy też ją usłyszysz.
